Free - Dom
Łączę się
Nie mówię tak
Koniec
Odnajdę własny kąt
Zdobędę ziemie mą
Panować będę w nim
Nie zniszczy mnie już nikt
Warownie wzniosę by
Obronić własny lud
On kochał będzie mnie
To jest dopiero cud
Enigmaty za stygmaty
Prawda
Śmierć
to skłon
Wolność
Dom
Kobiety
wzniosą pieśń
Swych
dzieci wolnych tak
Opuszczą
w końcu nas
Stracone
dawno dni
Mam wielki piękny plan
I siła we mnie jest
Choć ty nie wierzysz mi
Zapukasz do mych drzwi
Enigmaty za stygmaty
Prawda
Śmierć
to skłon
Wolność
Dom
Jestem w kryształowych formach
Jestem jak ten kurz
A moja śmierć mogłaby być tak ulotna
Jak ten kurz
Łączę się łączę z dniem
Trzymając trzymając
Słońce w dłoni swej
Ten motyw był już kiedyś
W niepowtarzalnym śnie
Obłędzie matki w białym śniegu
W strumieniu słońca co rodzi nowy dzień
Łączę się łącze się
Trzymając trzymając
Słońce w dłoni swej
Te same usta
I ktoś jak ty albo ja
To wrażenie
Że nikt że nic
Nie znajdzie białych rąk
Łączę się łączę z dniem
Trzymając trzymając
Słońce w dłoni swej
Wokół waszych ciał
Krążą białe ćmy
Rozszalałe jak wampiry
Widzą wasze łzy
Smutek waszych dni
Boli niczym dreszcz
Szukam paru słów
Może spadnie deszcz
Zamknę was w dłoni swej i rozjaśnię wasze sny
Popłyniecie rzeką gdy
Świat rozsypie się na pył
Nie mówię tak
Nie mówię nie
Proś o co chcesz
Spełni się
Może to był szatan a może Pan
Gdy przyjdzie czas
Zobaczysz sam
Szaleństwo ukryte jest
W czterech martwych ścianach
Sztywnych jak moje paznokcie
Ono nie jest wiatrem
Ono nie jest wiatrem
Zobaczysz staniesz u źródła rzeki
Zobaczysz swój portret w centrum śmierci
Zobaczysz rozprysną się ściany
Ściany miedzy nami
Ściany między nami
Śmierć
koniec
Śmierć koniec